WYWIADY
EN FACE: Wojciech Materna...
... prezes Stowarzyszenia Informatyka Podkarpacka i szef rzeszowskiej firmy IT Top
Dyskryminacja i złe praktyki w przetargach publicznych
Rozmawiamy z dr. inż. Andrzejem Zalewskim z Politechniki Warszawskiej, biegłym sądowym, który brał udział w opracowywaniu rekomendacji dotyczących udzielania zamówień publicznych na dostawę zestawów komputerowych i systemów IT.
Samorząd terytorialny jako przedsiębiorstwo
20 stycznia 2008
ComputerworldNew Public Management
Na koniec kilka pytań, chyba dość ważnych. Co stałoby się, gdyby powierzono zarządzanie państwem (lub jego fragmentem) profesjonalnej instytucji? Kto na tym by zyskał, a kto stracił? Czy świat polityki trafnie identyfikuje klienta? Czy w sferze społecznej ustalane są mierzalne cele i dokonywany jest pomiar ich osiągania? Czy obywatele odnieśliby korzyści z konsekwentnego mierzenia stopnia osiągania celów przez system oświaty i służby zdrowia, konsumujących ca 20% budżetu państwa? Czy przy takiej organizacji administracji wprowadzenie budżetu zadaniowego ma jakikolwiek sens? Czy nie mylone są cele z narzędziami ich osiągania? Jakie byłyby skutki zaniechania przez ustawodawcę regulowania sfery zarządczej?
Odpowiedzią na część tych pytań jest analiza przykładów zagranicznych, spojrzenie jak z takimi problemami radzą sobie inni. Podam tylko jeden, bardzo charakterystyczny przykład - ze sfery polityki społecznej. W końcu lat 90 w Australii wprowadzono reformę publicznych służb zatrudnienia, polegającą na dopuszczeniu sektora prywatnego i organizacji pozarządowych do usług pośrednictwa pracy. Organizacje te wynagradzane są za osiągnięcie celu, jakim jest skuteczne skierowanie bezrobotnego do pracy. Państwo prowadzi rejestr bezrobotnych, "wystawia" dane uprawnionym organizacjom w ustalonym na rok przed reformą formacie oraz finansuje: bezrobotnym zasiłki, a pośrednikom premie za sukces. Efektem było skrócenie w ciągu pierwszego roku o cztery miesiące średniego czasu pozostawania bez pracy i oszczędności na wypłacanych zasiłkach na blisko miliard dolarów. Równocześnie znacząco wzrósł poziom satysfakcji klientów, mierzony przez wynajętą przez rząd agencję. I co ważne dla końcowej konkluzji - pośredniaki generują dochody zamiast kosztów!!! Może więc Australijczycy znaleźli drogę do taniego i sprawnego państwa?
Różnica między zasadami zarządzania w polskiej administracji publicznej a panującymi w sektorze prywatnym jest mniej więcej taka sama, jak różnica między ekonomią polityczną socjalizmu i kapitalizmu. Osoby, które kończyły studia w okresie słusznie minionego ustroju, wiedzą doskonale, o co chodzi. Tym młodszym wyjaśnić należy, że tej pierwszej ekonomii nikt nie rozumiał, choć była powszechnie obowiązująca. Tę drugą rozumieli wszyscy, choć była potępiana i zabraniana. Mam wrażenie, że dzisiaj z administracją publiczną jest tak samo. Chyba nie rozumiemy wystarczająco wagi sposobu zorganizowania Państwa i jasno wyznaczonych, mierzalnych celów dla usług publicznych. Stanowiąc prawa, ważniejsze jest powiedzenie jaki jest cel regulacji, niż w jaki sposób zadanie publiczne ma być wykonane. Narzucanie sposobu wykonywania zadań publicznych w dobie rewolucji technologicznej, która nie dokonuje się jednocześnie na terenie całego kraju, oznacza konieczność równania do najsłabszych. To zasadniczy hamulec.
Odnoszę wrażenie, że w Polsce naprawdę potrzebna jest dekomunizacja - sposobu stanowienia prawa i organizacji państwa. Administracja państwową jest reliktem po PRLowskiej strukturze organizacji państwa, opartej na strukturze sektorów gospodarczych. Należy z tym zerwać. Nowoczesne państwo winno do minimum ograniczyć liczbę regulacji. Winno skupiać się na ustalaniu katalogów praw i obowiązków obywateli i wynikających z nich celów działań dla organów administracji. Wzorce dla organizacji służb publicznych czerpać należy z teorii zarządzania i dobrych praktyk wielkich, prywatnych korporacji. Wtedy dopiero usługi publiczne dostarczane przez administrację będą sprawne i tanie, a dodatkowo równie łatwe do zinformatyzowania, jak usługi finansowe.
Podejmowane po roku 1989 reformy administracji były silnie motywowane politycznie. Wówczas bardziej istotne było włączenie obywateli w proces demokratyczny, niż troska o stworzenie sprawnej, technokratycznej organizacji nastawionej na osiąganie celów. Dlatego mimo ewidentnych sukcesów procesów reformatorskich w administracji, pojawiły się też błędy, jak np. stworzenie dużej liczby powiatów nie mogących z dochodów własnych pokryć wydatków koniecznych do wypełnienia usług publicznych stanowiących ich zadanie własne. Istotne zatem jest, by podejmowane dalsze kroki reformowania administracji i porządkowania kompetencji samorządów (na przykład wprowadzanie rozwiązań metropolitalnych czy aglomeracyjnych) miały bardziej pro-efektywnościowe nastawienie. Mimo to w polskim samorządzie istnieją podstawy prawne i dobre praktyki wprowadzania rozwiązań rynkowych w sferze takich usług komunalnych jak zaopatrzenie w wodę czy gospodarka śmieciami. Pora wprowadzić te wzorce do porządku prawnego i praktyki również w takich sferach jak ochrona zdrowia, pomoc społeczna, oświata i wychowanie czy usługi administracyjne.
Wzorcami, które pojawiły się w ostatnich dwudziestu pięciu latach, na początku w USA, później także w innych krajach są rozwiązanie nazywane w literaturze "New Public Management" (NPM), czyli model usprawnienia sektora publicznego dzięki przyjęciu rozwiązań wypracowanych w sektorze prywatnym. Założeniem tego podejścia do wykonywania zadań publicznych jest wprowadzenie do sektora publicznego elementów konkurencji i systemu bodźców (zachęt) uzależniających dochody urzędników od osiąganych wyników a także stosowanych w biznesie sposobów zarządzania. Przywołany wyżej przykład organizacji służb zatrudnienia w Australii, rozwiązania stosowane w wielu miastach USA (najbardziej głośny przykład to Charlotte), organizacja służby zdrowia w Arabii Saudyjskiej to przykłady dobrych praktyk, które warto wziąć pod uwagę w kolejnych etapach reformowania polskiego sektora publicznego.
Warto także w tym kontekście rozważyć pojawiające się pewne głosy krytyczne, zarzucające modelowi NPM traktowanie mieszkańców bardziej jako klientów (customers), niż obywateli (citizens). Dlatego na początku XXI wieku pojawiły się w administracji publicznej pewne rozwiązania tzw. piątej generacji, uwzględniające, iż podstawową formą podnoszenia efektywności usług publicznych jest włączenie obywatela do uczestniczenia w procesach zarządzania i aktywności w procesy wdrażania zaprojektowanych rozwiązań. Co ciekawe, podejście takie jest możliwe głównie dzięki rozwojowi technik informatycznych i komunikacyjnych. Ale jest to temat na całkiem inną historię!
---
Piotr Kołodziejczyk jest Sekretarzem Miasta Poznania. Niniejszy artykuł jest dokumentem programowym konferencji "Państwo w mikro- i makroskali. Administracja warta poznania".
Komentarze
- Liczba zatwierdzonych komentarzy (2) |
- dodaj komentarz |
- zobacz wszystkie
Paweł Krawczyk
- ocena: brak oceny
- IP: 89.79.164.224
- 28-01-2008, 19:11
Analogia
Gustaw Pietrzyk
- ocena: 5
- IP: 213.158.197.84
- 30-01-2008, 11:23
Panie
Materiał
Postulaty
Na
Pozdrowienia

tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA







wydrukuj