publicstandard.pl - IT w administracji - link do strony głównej
wyszukiwanie:
Podziel się opinią o serwisie

popularne

Najczęściej czytane

więcej...

WYWIADY

EN FACE: Wojciech Materna...

... prezes Stowarzyszenia Informatyka Podkarpacka i szef rzeszowskiej firmy IT Top

Dyskryminacja i złe praktyki w przetargach publicznych

Rozmawiamy z dr. inż. Andrzejem Zalewskim z Politechniki Warszawskiej, biegłym sądowym, który brał udział w opracowywaniu rekomendacji dotyczących udzielania zamówień publicznych na dostawę zestawów komputerowych i systemów IT.

powiększ tekst >
AKTUALNOŚCI

Samorząd terytorialny jako przedsiębiorstwo

20 stycznia 2008

Computerworld
(Strona 3 z 4)



Skoro due diligence dla sektora usług oświatowych wypadło, delikatnie mówiąc, niezbyt zachęcająco, spróbujmy wykonać taką analizę dla sfery pomocy społecznej. Przykładów takich absurdów w tej sferze jest znacznie więcej, niż wspomniany powyżej casus pomocy materialnej uczniom. Wkraczanie ustawodawcy w funkcje zarządcze poprzez tworzenie funduszy celowych potrafi wyrządzić jeszcze więcej szkód. Takim, stworzonym centralnie funduszem celowym jest tzw. "korkowe" - czyli fundusz tworzony z wpływów za koncesje na sprzedaż napojów alkoholowych. Środki z tego funduszu mogą być wykorzystane wyłącznie na zapobieganie lub przeciwdziałanie skutkom alkoholizmu. Dlatego pomoc udzielana ze środków tego funduszu często stygmatyzuje jego klientów, czyniąc więcej strat niż pożytków. Komplikuje także sposób pomocy osobom dotkniętym choroba alkoholową. Osoby takie są często bezrobotne, a przyczyną bezrobocia jest właśnie problem alkoholowy. Konieczność rozdzielenia źródeł finansowania poszczególnych programów pomocy komplikuje proces wsparcia, obniżając jego skuteczność.

Podobne inicjatywy ustawodawcze, nakazujące, by w gminie kto inny wypłacał dodatki mieszkaniowe, kto inny świadczenia rodzinne, a kto inny środki na pomoc materialną uczniom, komplikuje straszliwie system informacyjny zarządzania, podnosząc koszty informatyzacji. Dlatego rozwiązaniem najtańszym i najsprawniej działającym jest zażądanie kompletu dokumentów od bezpośrednio zainteresowanego. Potencjalny beneficjent posłusznie wykonuje funkcję "nośnika danych", czyli przenosi kopie papierów od jednego organu do drugiego. Obowiązek taki nakładają na obywatela ustawy, a stopień komplikacji systemu informacyjnego zarządzania państwem połączony z obezwładniającą interpretacją przepisów o ochronie danych osobowych uniemożliwia organom administracji skorzystanie z zapisów art. 220 § 1 Kpa.

Spróbujmy też spojrzeć na administrację publiczną oczyma inwestora potencjalnie zainteresowanego zakupem "zorganizowanej części przedsiębiorstwa" - tym razem z perspektywy rozwoju, zwłaszcza istotnego w czasie gospodarki opartej na wiedzy czynnika ludzkiego. Analizując sferę zarządzania zasobami ludzkimi w administracji warto przyjrzeć się na przykład funkcji motywowania - polityce wynagrodzeń. Polska jest w sensie politycznym i prawnym państwem unitarnym. Czy zatem nie występują różnice między różnymi obszarami państwa? Czy w każdej gminie są takie same płace, koszty utrzymania, stopa bezrobocia? Oczywiście, że nie. To dlaczego o poziomie wynagrodzeń ma decydować tabela zaszeregowań ustanowiona w Warszawie, w sposób jednolity dla całego kraju? Podobnie jest z systemem ocen pracowniczych. Dlaczego wszystkie mają stosować taki sam system oceny, skoro z faktu, że istnieją różne style kierowania nieuchronnie wynikać musi mnogość potrzebnych systemów oceny pracowniczej. Czy gdyby któryś wójt oceniał pracowników urzędu gminy wyłącznie według efektów wykonywanych zadań publicznych, w świetle obecnych przepisów rażąco naruszałby prawo?

Zauważymy, że odbiegający od racjonalnych zasad jest także sposób doboru i oceny kadr w administracji. Oczywiście proces doboru kadr dla służby publicznej powinien być transparentny, a szansę na ubieganie się o posadę w konkursie winien mieć każdy spełniający kryteria. Tymczasem przepis zabrania osobom kierującym administracją dobierania osób o kompetencjach potrzebnych do wykonania zadań. Wprowadza się nieistotne z punktu widzenia efektywności wykonywanych zadań kryteria zatrudniania: np. obowiązek stażu w administracji, eliminujący z pracy w administracji pracowników mających wielkie osiągnięcia w sektorze prywatnym, lub zakaz zatrudniania kompetentnej osoby ukaranej za jazdę na rowerze po wypiciu piwa przed wieloma laty.
Co ciekawe, a w porządnie robionej analizie nie można pominąć elementów oceny ryzyka, nawet formalistycznie rozumiany nakaz oceny kwalifikacji nie dotyczy stanowisk najwyższych - pochodzących z wyboru lub nominacji politycznej. Tam kompetencje i kwalifikacje potrzebne nie są, mimo że straty poniesione z powodu błędów popełnionych w tej sferze mogą mieć skutki bardzo daleko idące - zwłaszcza, że sfera polityczna bardzo lubi ingerować w procesy zarządcze.

Najbardziej charakterystycznym przykładem finansowych konsekwencji ingerowania sfery politycznej w sferę zarządczą jest słynna "Ustawa 203". Jej istotą było przejęcie przez Sejm RP kompetencji wykonywania funkcji zarządczej (motywowania) od każdego kierownika każdej publicznej placówki ochrony zdrowia W przypadku tym motywacyjna funkcja płacy na poziomie nierujnującym przedsiębiorstwa została zastąpiona socjalistycznym w treści aktem "sprawiedliwości dziejowej". "Właściciel" (Państwo) polecił "zarządom" zwiększenie wynagrodzeń, czyli czynność zastrzeżoną w Kodeksie spółek do kompetencji zarządu.

Przykład służby zdrowia, podobnie jak system oświaty, jest bardzo charakterystyczny dla sposobu organizacji zadań publicznych. W przeciwieństwie do sektora prywatnego, gdzie rozdział kompetencji jest bardzo jasny - tu nie wiadomo nic. Na przykład pytanie: co jest celem zdrowie pacjenta, czy działanie placówki ochrony zdrowia? Jeśli popatrzeć na to, co jest finansowane, to odpowiedź jawi się podobna do udzielonej w przypadku oświaty. Jeśli ktoś uzna mój wywód za przesadzony, a wnioski za nieuprawnione, to zapytam go jakie są mierniki osiągania celów ochrony zdrowia? Jakie wartości osiągają? Czy budżet placówki ochrony zdrowia zależy od jej wyniku?

Podobnie zadać można pytanie, kto odpowiada za produkty systemu ochrony zdrowia? Organem założycielskim szpitala jest samorząd powiatowy. "Grupowym" płatnikiem kosztów opieki zdrowotnej jest obywatel - bywający klientem tego szpitala, niestety realizujący swą rolę płatnika za pośrednictwem politycznie sterowanego Narodowego Funduszu Zdrowia. W ten sposób ważniejsze od jakości świadczonych usług i ich kosztów staje się wywarcie politycznej presji na przydzielenie wyższych zasobów. Dzięki takim rozwiązaniom płacimy coraz więcej za marnej jakości usługi medyczne. Nie dotyczy to rzecz jasna sprywatyzowanych praktycznie w całości usług stomatologicznych czy ginekologii.

Osobną kwestią wpływającą na jakość usług publicznych jest sposób zorganizowania administracji. Stopień organizowania sposobu wykonywania zadań przez władze centralne objawia się między innymi w dostarczaniu do samorządów oprogramowania potrzebnego dla wykonywania niektórych zadań publicznych. Tak jest w przypadku Systemu Obsługi Obywatela (SOO - dowody osobiste), Pojazd (ewidencja pojazdów), Kierowca (ewidencja osób uprawnionych do prowadzenia pojazdów) czy elektroniczna księga wieczysta. Ten szlachetny, w zamierzeniu, akt darowizny rodzi wszakże szereg komplikacji przy wykonywaniu zadań publicznych z uwagi na silną resortowość. Tworzone są mianowicie silosy informacyjne, nie pozwalające uzyskać korzyści z informatyzacji (np. poprzez galwaniczne rozdzielenie baz danych ewidencji ludności od bazy SOO, co powoduje konieczność wprowadzania danych do systemu informatycznego, grożącą brakiem spójności danych). Ponieważ niektóre z pojazdów obłożone są podatkiem od środków transportu, przeto istnieje konieczność przepisywania danych z ekranu komputera, na którym zainstalowana jest aplikacja Pojazd do innego komputera, na którym zainstalowany jest zintegrowany system podatkowy. Podobnie z elektroniczną księgą wieczystą. Ona jest "e" tylko w ramach resortu sprawiedliwości: we właściwym Sądzie Rejonowym i na serwerze w Ministerstwie Sprawiedliwości. Sąd przesyła do właściwego terytorialnie organu prowadzącego ewidencję gruntów i budowli - wydruk z elektronicznej księgi wieczystej. Mimo starań poznańskich sędziów do dnia dzisiejszego nie udało się usunąć procedury szyfrowania, by dostarczać te same dane w postaci elektronicznej. Istnieje poważna obawa, że "pomyślna" realizacja przedsięwzięć zapisanych w Planie Informatyzacji Państwa dokona upgrade silosów informacyjnych.

Wystaw ocenę:
   Średnia ocena (liczba głosów: 1)
wydrukuj wydrukuj wyslij do znajomegowyślij do znajomego

Komentarze

Paweł Krawczyk

  • ocena: brak oceny
  • IP: 89.79.164.224
  • 28-01-2008, 19:11

Analogia bardzo odpowiednia. Jeśli potraktować wyborców jako udziałowców spółki zwanej państwem, to jasne będzie czyj interes powinna ona realizować. Tylko że od dawna nie realizuje.

Gustaw Pietrzyk

  • ocena: 5
  • IP: 213.158.197.84
  • 30-01-2008, 11:23

Panie Piotrze gratulacje !
Materiał bardzo dobry. Z każdej linijki tekstu widać, że jest Pan specjalistą od administracji publicznej.
Postulaty dotyczące modernizacji państwa - słuszne. Niestety ich realizacja wymaga zaangażowania w realną politykę. Także na poziomie partyjnym.
Na dzień dzisiejszy możemy tylko stwierdzić - sami sobie jako obywatele gotujemy ten los przy użyciu karty wyborczej.
Pozdrowienia