WYWIADY
EN FACE: Wojciech Materna...
... prezes Stowarzyszenia Informatyka Podkarpacka i szef rzeszowskiej firmy IT Top
Dyskryminacja i złe praktyki w przetargach publicznych
Rozmawiamy z dr. inż. Andrzejem Zalewskim z Politechniki Warszawskiej, biegłym sądowym, który brał udział w opracowywaniu rekomendacji dotyczących udzielania zamówień publicznych na dostawę zestawów komputerowych i systemów IT.
Samorząd terytorialny jako przedsiębiorstwo
20 stycznia 2008
ComputerworldA jak działa nasza administracja?
Przyglądając się sposobowi zorganizowania polskiej administracji publicznej przez ostatnie osiemnaście lat mam poważne wątpliwości, czy na kształt tej administracji mieli wpływ specjaliści od zarządzania.
Na początek jedna ważna uwaga: osoby zarządzające w administracji publicznej nie mają takiej niezależności w sprawowaniu funkcji kierowniczych jak zarządy spółek. Wiąże je bowiem zapis art. 7 Konstytucji RP, który mówi, że "organy działają na podstawie i w granicach prawa". Dlatego zarządzający sferą usług publicznych nie są w swych działaniach zarządczych swobodni. Mogą wykonywać tylko takie czynności, które w przepisach stanowiących źródła prawa są im przypisane. Warto w tym miejscu powiedzieć, że Sejm RP nie zawsze zachowuje się jak prywatny właściciel spółki i często ingeruje w sposób wykonywania zadań publicznych ignorując konstytucyjne zasady pomocniczości i niezależności samorządu terytorialnego. W ustawach czy rozporządzeniach bardzo często są zawarte regulacje de facto odbierające osobom zarządzającym gminą uprawnienia do wykonywania funkcji kierowniczych, zwłaszcza organizowania i motywowania. Przykłady takich ingerencji przedstawione zostaną w dalszej części artykułu.
Dla potrzeb niniejszej analizy przyjęto, że państwo wykonuje swoje zadania przy pomocy administracji, stanowiącej rodzaj przedsiębiorstwa wielozakładowego. Ma ono strukturę hybrydową. Część tego przedsiębiorstwa jest zdecentralizowana funkcjonalnie - dotyczy to na przykład policji, straży pożarnej, wojska. Inna część administracji jest zdecentralizowana federacyjnie. W zasadzie (z pewnymi zastrzeżeniami, o których mowa poniżej) dotyczy to samorządów gminnych i powiatowych. Spróbujmy zabawić się w inwestora, który rozważając sens kupna pewnej zorganizowanej części przedsiębiorstwa rozpoczyna od przeprowadzenia due diligence. Analizę porównawczą zacząć wypada od pobieżnego przyjrzenia się celom badanego "przedsiębiorstwa", czyli usługom społecznym oferowanym mieszkańcom przez samorządy. Jednym z najważniejszych zadań publicznych wykonywanych przez samorządy są usługi oświatowe. Fundamentalne w takiej analizie jest pytanie, co jest celem tej części przedsiębiorstwa? Czy jest on trafnie sformułowany? Jeśli prowadzący badanie due diligence uważnie przeczyta wiążącą samorządy ustawę o systemie oświaty, to nasuwa się, niestety, odpowiedź dość ponura. Prawdziwym celem polskiego systemu oświaty nie jest wykształcenie ucznia, jest nim prowadzenie szkoły!
Ustawa o systemie oświaty w preambule formułuje bardzo szeroki zakres celów, dla których system oświatowy RP został powołany. Nie ma w nim żadnego mierzalnego celu. Podobnie jak w zawierającym 16 punktów artykule 1 ustawy, który mówi co system oświaty "w szczególności" zapewnia. Ustawa nie przewiduje systemowego pomiaru efektywności procesów dydaktycznych ani stopnia zadowolenia "skazanego" na publiczną oświatę klienta. Wyraz "efekty" pojawia się w ustawie tylko jeden raz, w artykule 33 ust 1 . Lecz żeby nie ulegało wątpliwości, że nie chodzi o to jaki jest efekt procesów kształcenia ustawodawca wyjaśnia szczegółowo w ustępie 2 tego artykułu, że pod pojęciem 'efekty" rozumie: zgodność zatrudniania nauczycieli z wymaganymi kwalifikacjami; realizację podstaw programowych i ramowych planów nauczania; przestrzeganie zasad oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów oraz przeprowadzania egzaminów, a także przestrzeganie przepisów dotyczących obowiązku szkolnego oraz obowiązku nauki; przestrzeganie statutu szkoły lub placówki; przestrzeganie praw dziecka i praw ucznia oraz upowszechnianie wiedzy o tych prawach; zapewnienie uczniom bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki. Ustawa dopuszcza wprawdzie badanie efektów procesów dydaktycznych, stanowiąc w ustępie 3 iż "nauczyciele, o których mowa w art. 35 ust. 5, wykonujący czynności z zakresu nadzoru pedagogicznego mają prawo (...) przeprowadzania badań służących ocenie efektywności działalności dydaktycznej, wychowawczej oraz opiekuńczej szkół i placówek". Istotne jednakże jest to, że jest to prawo do incydentalnego pomiaru wyniku działań na najcenniejszym zasobie Polski - młodym pokoleniu. Przypisano je kuratorium, czyli organowi, który szkoły nie prowadzi.
Podobnie nieracjonalnie zorganizowany jest system oświaty. Konia z rzędem temu, kto potrafi wskazać odpowiedzialnego za faktycznie podstawowy produkt systemu oświaty: jakość kształcenia. Za finansowanie i bazę materialną odpowiada organ prowadzący (wójt/burmistrz/prezydent/starosta), za siatkę placówek oświatowych organy stanowiące (rady gmin i powiatów), za formalnie rozumiany nadzór pedagogiczny odpowiada kurator, komisje egzaminacyjne organizują pomiar kompetencji uzyskiwanych przez uczniów, które w praktyce zarządzania oświatą mają zastosowanie wyłącznie przy naborze na kolejne szczeble edukacyjne. Nabór kluczowych kadr - dyrektorów placówek oświatowych jest w rękach komisji o bardzo zróżnicowanej strukturze. Kto odpowiada za produkt końcowy - jakość kształcenia? Nikt!!!
Jaka jest rozpoznawalność produktu systemu oświaty na rynku, zwłaszcza globalnym. A rzecz ma kapitalne znaczenie, bowiem potencjalnie największym bogactwem naturalnym Polski są młodzi Polacy. Pod warunkiem, że będą bardzo dobrze wykształceni, gotowi do konkurowania w globalnej gospodarce opartej na wiedzy. Nie dostrzegam w polskim systemie oświaty objawów zrozumienia tego problemu. Znamiennym przykładem jest ucieczka od standaryzacji jaką można zmierzyć poziom umiejętności, np. znajomości języków obcych. Inwestor zagraniczny doskonale wie jaki poziom komunikacji w języku angielskim osiąga osoba mająca certyfikat FCE lub TOEFL, natomiast nasz system szkolny wprowadził w miejsce rozpoznawalnego, światowego standardu - ocenę maturalną.
Bardzo ciekawych wniosków dostarcza lektura rozdziału 8a ustawy o systemie oświaty - "Pomoc materialna dla uczniów". Liczy on, w przeciwieństwie do skąpych zapisów dotyczących jakości i efektów procesu edukacyjnego, aż dwadzieścia jeden artykułów - wszystkie o numerze 90. Wśród nich jest jeden - oznaczony literą m - który ma znaczenie bardzo specjalne. Przesądza o sposobie wykonywania zadania przez samorząd gminny. Przesądza, w sposób szkodliwy dla uczniów, ich rodziców, samorządu terytorialnego i finansów publicznych. Zabrania osobie zarządzającej (gminie) wykonania tego zadania publicznego w optymalny sposób. Dla celów pomocy osobom niezamożnym w gminach utworzono bowiem z mocy prawa ośrodki pomocy społecznej. Mają one wyspecjalizowaną kadrę i bazy wiedzy o sytuacji materialnej gospodarstw domowych wymagających wsparcia. Ustawodawca nakazał, by zadanie pomocy materialnej uczniom wykonał kto inny! Ktoś, kto ponownie będzie musiał zebrać potrzebne do wykonania zadania dane. Dlatego zażąda ich od ubiegającego się o wsparcie obywatela, który je posłusznie pozbiera i przyniesie. Tylko co to wszystko ma wspólnego z usługami o wysokiej jakości i niskich kosztach, które chcielibyśmy świadczyć obywatelom? Taka dekompozycja systemu wsparcia gospodarstw domowych umożliwia także pobieranie świadczeń nienależnych, zwłaszcza w wielkich miastach. W konsekwencji oznacza to także dodatkowe, zbędne wydatki sektora finansów publicznych.
Komentarze
- Liczba zatwierdzonych komentarzy (2) |
- dodaj komentarz |
- zobacz wszystkie
Paweł Krawczyk
- ocena: brak oceny
- IP: 89.79.164.224
- 28-01-2008, 19:11
Analogia
Gustaw Pietrzyk
- ocena: 5
- IP: 213.158.197.84
- 30-01-2008, 11:23
Panie
Materiał
Postulaty
Na
Pozdrowienia

tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA







wydrukuj