WYWIADY
EN FACE: Wojciech Materna...
... prezes Stowarzyszenia Informatyka Podkarpacka i szef rzeszowskiej firmy IT Top
Dyskryminacja i złe praktyki w przetargach publicznych
Rozmawiamy z dr. inż. Andrzejem Zalewskim z Politechniki Warszawskiej, biegłym sądowym, który brał udział w opracowywaniu rekomendacji dotyczących udzielania zamówień publicznych na dostawę zestawów komputerowych i systemów IT.
Zminimalizować można tylko ryzyko
2 października 2007
Jarosław Ochab Rozmowa z Roberto Preatonim, specjalistą od etycznego hakingu i założycielem Zone-H, popularnego serwisu zajmującego się analizą przestępstw IT.Computerworld — <font color="#000066">Jak nazwać kogoś, kto włamuje się do systemów IT? Za każdym razem, kiedy w naszych publikacjach pojawia się słowo haker - w kontekście kradzieży danych, włamania itp. - wywołuje to ożywioną dyskusję. Oburzeni czytelnicy natychmiast zwracają uwagę, że haker to "ten dobry"...</font>
Spece od bezpieczeństwa trzymają się tutaj ścisłego podziału, gdzie haker to faktycznie "ten dobry". Następnie mamy crackerów, script-kiddies i wiele innych podkategorii. Mam na ten temat odmienne zdanie. W poszczególnych etapach życia takie osoby robią różne rzeczy, czasem także nielegalne. W mediach można używać jednej, potocznej nazwy haker, niezależnie od pierwotnego znaczenia tego określenia. Przyjmijmy, że haker to osoba, która włamuje się do komputerów - nieważne czy w celach poznawczych, czy przestępczych.
Co było skuteczniejszym środkiem do walki z hakerami - technologia czy prawo?
Czyli nie istnieje nic takiego jak niewykrywalna komunikacja w Internecie?
Nie istnieje. Jeśli byłbym przestępcą chcącym włamać się do jakiegoś systemu, skorzystałbym z kont na kilku komputerach w różnych krajach i z sieci TOR. Niewykrywalny pozostanę jednak tylko wtedy, gdy odpowiednie służby w tych państwach nie będą skutecznie kooperować w skali międzynarodowej. Zastanówmy się nad takim przykładem - bezpośrednim podłączeniem do czyjegoś routera Wi-Fi z odległości kilkuset metrów. To oczywiście znacznie utrudnia namierzenie i pojmanie. Jeśli jednak właściciel routera ma świadomość, że ktoś z zewnątrz korzysta z jego sieci to - dysponując odpowiednim sprzętem i oprogramowaniem - namierzenie, z jakiego kierunku łączy się napastnik, jest jak najbardziej możliwe.
Można w ostatnich latach wskazać nowe trendy w obszarze ataków na systemy IT?
Obserwujemy wyraźny wzrost ataków na aplikacje WWW. Prowadzimy bazę danych o włamaniach. Sami hakerzy dzielą się z nami informacjami o tym, gdzie i jak przeprowadzili atak. Nie ujawniamy jednak technicznych szczegółów. Bowiem po podaniu informacji, że - przykładowo www.microsoft.com został zhakowany w ten, a ten sposób - pięć minut później 10 tys. osób próbowałoby zrobić to samo. Dzięki jednak pozyskiwaniu takich informacji, w 2003 r. odkryliśmy, że ataki przesunęły się z systemów operacyjnych i serwerów na poziom aplikacji. To zupełnie inny rodzaj hakingu. Kiedyś włamania polegały głównie na wykorzystaniu exploitów, błędów przepełnienia bufora. Teraz wystarczą dwie ręce i przeglądarka internetowa. Trzeba jednak oczywiście nadal dysponować dogłębną wiedzą o działaniu danej platformy, aby odkryć jej słabości.
Próbowano włamać się także do Zone-H?
Jesteśmy jednym z najczęściej atakowanych serwisów na świecie. Wszyscy próbują się do nas włamać. Ostatnio takie zdarzenie miało miejsce w marcu. Zone-H został zhakowany? Jak to? Przecież oni sprzedają bezpieczeństwo - pojawiają się później takie głosy. Trzeba jednak pamiętać, że nie zajmujemy się dostarczaniem żadnych rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa. Co więcej, prowadząc seminaria staram się przekonywać słuchaczy, że nie da się w 100% zabezpieczyć systemu IT. Można zminimalizować ryzyko, ale całkowite zabezpieczenie się przed włamaniem jest niemożliwe. Naszych systemów nie da się jednak tak łatwo obejść. Choć dwa razy mieliśmy do czynienia z naprawdę dużej klasy włamywaczem, czapki z głów.
Skoro Zone-H nie dostarcza rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa, to czym zajmuje się i z czego utrzymuje się Pański serwis?
Zone-H zaczynał jako hobbystyczny serwis poświęcony bezpieczeństwu. Z czasem przerodził się w duży, międzynarodowy projekt. Nie jest to jednakże żadne przedsiębiorstwo, jak często się nas mylnie określa. Zone-H to obecnie 16 serwisów w różnych wersjach językowych. Administratorzy i osoby obsługujące lokalne serwisy to w znacznej części ochotnicy, niemniej koszty utrzymania witryn są bardzo duże. Źródłem utrzymania są seminaria i szkolenia, jakie organizujemy na całym świecie.
Rozmawiał Jarosław Ochab
Komentarze
Ten artykuł nie ma jeszcze żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy...

04-204 Warszawa ul. Jordanowska 12
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA
tel.: (+48 22) 321 78 00 fax: (+48 22) 321 78 88
© copyright 2012 IDG Poland SA







wydrukuj