publicstandard.pl - IT w administracji - link do strony głównej
wyszukiwanie:
Podziel się opinią o serwisie

popularne

Najczęściej czytane

więcej...

WYWIADY

EN FACE: Wojciech Materna...

... prezes Stowarzyszenia Informatyka Podkarpacka i szef rzeszowskiej firmy IT Top

Dyskryminacja i złe praktyki w przetargach publicznych

Rozmawiamy z dr. inż. Andrzejem Zalewskim z Politechniki Warszawskiej, biegłym sądowym, który brał udział w opracowywaniu rekomendacji dotyczących udzielania zamówień publicznych na dostawę zestawów komputerowych i systemów IT.

powiększ tekst >
ARCHIWUM

I po co to komu?

31 marca 2009

Sławomir Kosieliński, Andrzej Gontarz
(Strona 4 z 4)

ComputerworldMałe, a cieszy

Przykłady systemów, których realizacja wciąż trwa lub jest od lat w nieustannym planowaniu, uzgadnianiu, przygotowaniu czy dopasowywaniu funkcjonalności, można by mnożyć. Kataster, e-sądy, elektroniczna księga wieczysta, PESEL 2, CEPIK. Notabene chyba w tym roku kończy się umowa Asseco, spadkobiercy Softbanku na jego budowę... W tym natłoku projektów niedokończonych, czy źle zrealizowanych, zdobywających łatwo zainteresowanie i nagłośnienie ze strony mediów, giną projekty udane, skończone, działające. Takie jak np. system informacyjny Schengen czy system obsługi dopłat dla rolników IACS.

Zastanawiające, że są to akurat systemy, który realizacja została wymuszona przez Unię Europejską. Ale dobre i to. W końcu na to liczyliśmy, że wstąpienie do Unii przyczyni się do modernizacji naszej administracji i przyspieszenia procesów informatyzacji instytucji państwa. Tyle tylko, że jedna jaskółka, a nawet dwie, wiosny jeszcze nie czynią. Tak samo kilka dobrze działających, ale na różnych polach, systemów IT nie poprawi efektywności funkcjonowania całej naszej administracji.

Jest jednak jeden obszar, gdzie informatyzacja instytucji publicznych przynosi widoczne efekty i postępy. To obszar funkcjonowania samorządów lokalnych. Krok po kroku, systematycznie i stale podejmują one i prowadzą działania zmierzające do usprawnienia funkcjonowania urzędów i instytucji samorządowych za pośrednictwem technik informatycznych. Nie czekając na ustawowe rozstrzygnięcia, regulacje i finanse realizują projekty, które przyczyniają się do wprowadzenia polskiej administracji na ścieżkę nowoczesności.

To tutaj, głównie w dużych miastach - w ślad za którymi idą mniejsze gminy - powstają systemy zdalnej obsługi mieszkańców, systemy informacji przestrzennej, systemy wspomagania zarządzania oświatą, infrastruktura dostępu do Internetu. Szkoda tylko, że są to projekty wyspowe, dostępne dla mieszkańców poszczególnych gmin, realizowane na potrzeby rozwiązań miejscowych problemów. Bez ich wpisania w spójny system zarządzania państwem, marne są szanse na ich wpływ na poprawę funkcjonowania administracji publicznej jako całości.

Komentarz

Należy rozróżnić dwa światy informatyki w administracji publicznej: informatykę w mikroskali - wszechobecną w instytucjach i urzędach w formie oprogramowania i sprzętu wspierającego miejsce pracy oraz standardowych programów wsparcia zarządzania, takich jak systemy finansowo-księgowe, systemy pracy grupowej itp. oraz informatykę w makroskali - o zasięgu krajowym, której zamierzeniem jest wspieranie istotnych funkcji państwa. W pierwszym przypadku możemy mówić o ogromnym postępie i niewątpliwym, pozytywnym wpływie rozwoju IT na jakość pracy w administracji. Rodzi się jednak pytanie, czy ten rozwój wpłynął w sposób istotny na wydajność (stosunek kosztów do wyników działalności) i efektywność (jakość usług i stopień pozytywnego oddziaływania na otoczenie) administracji jako całości.

Niestety, informatyka w makroskali w poważnym stopniu pozostaje wciąż w sferze lepszych lub gorszych pomysłów na uzdrowienie kluczowych dziedzin funkcjonowania państwa. Tak naprawdę istnieje tylko kilka państwowych systemów, takich jak Ewidencja Ludności PESEL czy system statystyki państwowej SPIS, a bardziej współcześnie system KSI ZUS czy ewidencja kierowców i pojazdów CEPiK. Oczywiście, mówi się o całej plejadzie systemów o zasięgu resortowym, które mają uzdrowić nasze podatki, służbę celną czy służbę zdrowia. Wykorzystanie i akceptacja tych systemów przez społeczeństwo, przedsiębiorców i instytucje administracji są niestety dalece niezadowalające.

Dlaczego wpływ informatyki na obraz polskiej administracji publicznej, widzianej oczyma społeczeństwa czy przedsiębiorców, jest tak niewielki, mimo ogromnych przecież nakładów? Moim zdaniem, odpowiedzi na to pytanie należy szukać zarówno w sferze informatyki, jak i w dziedzinie zarządzania oraz organizacji instytucji publicznych. Dobra informatyka powinna być inwazyjna, to znaczy powinna umożliwiać i stymulować powstanie nowej, lepszej rzeczywistości, która podlega ocenie przez pryzmat obiektywnych miar działalności odpowiednio dobranych do celów i charakteru działalności publicznej. Niestety, świat informatyki i świat kadencyjnej polityki dzieli mur braku zrozumienia, który stanowi podstawowy hamulec postępu w rozwoju nowoczesnej administracji. Rozwiązania proponowane przez informatykę mają tendencje wprowadzania coraz doskonalszych rozwiązań technicznych i siłą rzeczy dopasowują się do murów blokujących zmiany zasad działania administracji, zamiast te mury kruszyć.

Na świecie istnieje wiele dobrych przykładów zastosowań informatyki w sektorze publicznym. Wystarczy wspomnieć wprowadzenie wyłącznie elektronicznych faktur w duńskiej administracji publicznej, co przyniosło setki milionów euro rocznych oszczędności. Niestety, nie spotkałem się z żadną analizą skutków finansowych wdrożenia systemów informatycznych o zasięgu krajowym w Polsce. Myślę, że analiza pod tym kątem dyskutowanych zamierzeń informatycznych w skali makro może przynieść interesujące rezultaty.
dr Witold Staniszkis, Rodan Systems


Kliknij, aby powiększyćProjekty IT w polskiej administracji na kolejne 20 lat?
Wystaw ocenę:
   Średnia ocena (liczba głosów: 2)
wydrukuj wydrukuj wyslij do znajomegowyślij do znajomego

Komentarze

Wojciech Garstka

  • ocena: 4
  • IP: 83.5.185.139
  • 16-04-2009, 10:08

Drogi Sławomirze,
Na twoje „pytanie w tytule postawione tak śmiało, choćby z największym bólem odpowiedzieć by należało…” – jak twierdził mistrz Gałczyński. On zadawał pytanie - „dlaczego ogórek nie śpiewa? I to o żadnej porze?” i odpowiadał celnie – „widocznie z woli nieba prawdopodobnie nie może”. I to jest prawidłowa odpowiedź.

Oto krótkie i hasłowe przedstawienie przyczyn kompletnego fiaska tzw. informatyzacji administracji publicznej w Polsce:
o Bałagan prawny, konstytuujący AP w sposób kompletnie niedostosowany do jakiejkolwiek algorytmizacji i w konsekwencji informatyzacji;
o Postautorytarna mentalność urzędnicza oraz wynikające z niej „kultura korporacyjna” polskich urzędów każdego rodzaju i szczebla, przejawiająca się w postaci władztwa i dominowania nad petentem
o Brak rzetelnej analizy „biznesowej” i procesowego podejścia do funkcjonowania AP – niechęć i opór przeciw stosowaniu nowoczesnych metodyk i powielania najlepszych praktyk – takich choćby jak ITIL, COBIT, oraz metodycznego podejścia do realizacji projektów wszelkiego rodzaju;
o Brak jednolitej, centralnej bazy w postaci środowiska teleinformatycznego dla jednolitej obsługi systemów centralnych – to znaczy:
o Brak jednolitej usługi rozległej transmisji danych, dostępnej powszechnie, za opłatą dla organów AP;
o Dezintegracja i autonomizacja rejestrów państwowych – i spory bałagan w ich danych;
o Autonomizacja i „branżowy imperializm” przy planowaniu i realizowaniu centralnych projektów IT;
o Niezdrowo i błędnie rozumiana zasada autonomii administracji samorządowej, która przeszkadza w ujednolicaniu i konsolidacji rozwiązań centralnych;
o Polityzacja i ideologizacja sfery IT – co było obecne zawsze, ale nasiliło się w gargantuiczny sposób za niesławnych rządów PiS i związane jest z jednym z największych bałwanów i szkodników w tej sferze w Polsce – czyli z niejakim Piotrem Piętakiem, totumfackim Dorna.

Omawiać tych przyczyn tu nie będę, bo nie mam miejsca. Mówiłem i pisałem o tym wielokrotnie. To materiał na długi artykuł – chcesz, to napiszę. Jest rzeczą zastanawiającą, że jedyny w gruncie rzeczy centralny i powszechny system teleinformatyczny, (sensownie działający pomimo zaniedbań i głupoty jego kolejnych nadzorców po 1989 roku) jaki powstał w Polsce ma rodowód PRL-owski. To PESEL. Powstał z inicjatywy entuzjastów IT, wspartej ambicją i wolą polityczną ówczesnej autorytarnej władzy, w klimacie gierkowskiej odnowy i „budowania drugiej Polski”…

WG

Wacław Iszkowski

  • ocena: 3
  • IP: 84.40.245.154
  • 12-05-2009, 15:26

Nic dodać ani nic ująć z komentarza Pana Wojciecha Garstki.
Ale też dobrze by było aby powstał ten długi artykuł. I może by inni (ci rzeczywiście znający się na tym) też swoje dorzucili.

WBI

Ps.
Ciekawe, że od 16.04 nikt więcej nie miał tu do powiedzenia?