publicstandard.pl - IT w administracji - link do strony głównej
wyszukiwanie:
Podziel się opinią o serwisie

popularne

Najczęściej czytane

więcej...

WYWIADY

EN FACE: Wojciech Materna...

... prezes Stowarzyszenia Informatyka Podkarpacka i szef rzeszowskiej firmy IT Top

Dyskryminacja i złe praktyki w przetargach publicznych

Rozmawiamy z dr. inż. Andrzejem Zalewskim z Politechniki Warszawskiej, biegłym sądowym, który brał udział w opracowywaniu rekomendacji dotyczących udzielania zamówień publicznych na dostawę zestawów komputerowych i systemów IT.

powiększ tekst >
ARCHIWUM

I po co to komu?

31 marca 2009

Sławomir Kosieliński, Andrzej Gontarz
Gdy wspominamy dwie dekady modernizacji III RP, konstatujemy ze zdumieniem, że wielkie projekty teleinformatyczne w sektorze publicznym nie miały nań większego wpływu. Gorzej, że jeżeli aparat państwowy dalej będzie traktował po macoszemu nowoczesne metody zarządzania, to nie spodziewamy się też większych zmian.


Computerworld — Dwa lata temu, na stronach prowadzonego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych serwisu Polska pojawiła się informacja: "W 2008 r. Narodowy Fundusz Zdrowia wdroży ogólnopolski elektroniczny Rejestr Usług Medycznych, a do końca 2009 r. wszyscy Polacy mają już posiadać karty e-RUM (...). Wprowadzenie kart e-RUM usprawni proces przepływu informacji o pacjencie pomiędzy placówkami ochrony zdrowia oraz wpłynie na racjonalizację wydatków". Dodajmy, że pierwsza koncepcja RUM pojawiła się już w dwa lata po transformacji roku 1989.

Nie był to wpis odosobniony. Tego typu zapowiedzi pojawiały się w ciągu ostatnich lat wielokrotnie w różnych mediach, w tym również na łamach Computerworld. Jak dzisiaj widać, były to zapowiedzi, które wciąż nie mogą doczekać się realizacji. Mimo tego, że 2008 r. skończył się już kilka miesięcy temu, RUM nadal nie został uruchomiony. Nic nie wskazuje również na to, aby do końca tego roku mieszkańcy Polski mieli się posługiwać specjalnymi kartami elektronicznymi do identyfikacji ich jako pacjentów, czy poświadczania przysługujących im świadczeń zdrowotnych. Prawdopodobnie skończy się na zastosowaniu do tego celu nowego elektronicznego dowodu osobistego - PL-ID, lecz dopiero od roku 2011.

Tymczasem coraz częściej słychać o rosnących problemach placówek służby zdrowia, w tym głównie finansowych. Informacje o e-RUM zostają wypierane przez informacje o protestach lekarzy i pielęgniarek lub o zadłużonych szpitalach, którym grozi upadłość. A to nie tak przecież miało być. Wdrożenie systemu wykorzystującego nowoczesne techniki IT miało właśnie służyć temu, aby zapobiec problemom, z którymi borykają się dzisiaj placówki służby zdrowia. Szacowano, że przyniesie oszczędności rzędu 2-3 mld zł rocznie m.in. dzięki lepszemu gospodarowaniu pieniędzmi, czy też wykrywaniu nadużyć. Dlaczego RUM nie powstał?

Wystaw ocenę:
   Średnia ocena (liczba głosów: 2)
wydrukuj wydrukuj wyslij do znajomegowyślij do znajomego

Komentarze

Wojciech Garstka

  • ocena: 4
  • IP: 83.5.185.139
  • 16-04-2009, 10:08

Drogi Sławomirze,
Na twoje „pytanie w tytule postawione tak śmiało, choćby z największym bólem odpowiedzieć by należało…” – jak twierdził mistrz Gałczyński. On zadawał pytanie - „dlaczego ogórek nie śpiewa? I to o żadnej porze?” i odpowiadał celnie – „widocznie z woli nieba prawdopodobnie nie może”. I to jest prawidłowa odpowiedź.

Oto krótkie i hasłowe przedstawienie przyczyn kompletnego fiaska tzw. informatyzacji administracji publicznej w Polsce:
o Bałagan prawny, konstytuujący AP w sposób kompletnie niedostosowany do jakiejkolwiek algorytmizacji i w konsekwencji informatyzacji;
o Postautorytarna mentalność urzędnicza oraz wynikające z niej „kultura korporacyjna” polskich urzędów każdego rodzaju i szczebla, przejawiająca się w postaci władztwa i dominowania nad petentem
o Brak rzetelnej analizy „biznesowej” i procesowego podejścia do funkcjonowania AP – niechęć i opór przeciw stosowaniu nowoczesnych metodyk i powielania najlepszych praktyk – takich choćby jak ITIL, COBIT, oraz metodycznego podejścia do realizacji projektów wszelkiego rodzaju;
o Brak jednolitej, centralnej bazy w postaci środowiska teleinformatycznego dla jednolitej obsługi systemów centralnych – to znaczy:
o Brak jednolitej usługi rozległej transmisji danych, dostępnej powszechnie, za opłatą dla organów AP;
o Dezintegracja i autonomizacja rejestrów państwowych – i spory bałagan w ich danych;
o Autonomizacja i „branżowy imperializm” przy planowaniu i realizowaniu centralnych projektów IT;
o Niezdrowo i błędnie rozumiana zasada autonomii administracji samorządowej, która przeszkadza w ujednolicaniu i konsolidacji rozwiązań centralnych;
o Polityzacja i ideologizacja sfery IT – co było obecne zawsze, ale nasiliło się w gargantuiczny sposób za niesławnych rządów PiS i związane jest z jednym z największych bałwanów i szkodników w tej sferze w Polsce – czyli z niejakim Piotrem Piętakiem, totumfackim Dorna.

Omawiać tych przyczyn tu nie będę, bo nie mam miejsca. Mówiłem i pisałem o tym wielokrotnie. To materiał na długi artykuł – chcesz, to napiszę. Jest rzeczą zastanawiającą, że jedyny w gruncie rzeczy centralny i powszechny system teleinformatyczny, (sensownie działający pomimo zaniedbań i głupoty jego kolejnych nadzorców po 1989 roku) jaki powstał w Polsce ma rodowód PRL-owski. To PESEL. Powstał z inicjatywy entuzjastów IT, wspartej ambicją i wolą polityczną ówczesnej autorytarnej władzy, w klimacie gierkowskiej odnowy i „budowania drugiej Polski”…

WG

Wacław Iszkowski

  • ocena: 3
  • IP: 84.40.245.154
  • 12-05-2009, 15:26

Nic dodać ani nic ująć z komentarza Pana Wojciecha Garstki.
Ale też dobrze by było aby powstał ten długi artykuł. I może by inni (ci rzeczywiście znający się na tym) też swoje dorzucili.

WBI

Ps.
Ciekawe, że od 16.04 nikt więcej nie miał tu do powiedzenia?